O autorkach

Moje zdjęcie
Studentki trzeciego roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Powszechnie znane jako loża szyderców. Wesołe, energiczne, czasem trochę nieznośne. Umysły humanistyczne, choć niepozbawione zacięcia analitycznego. Krytycznym okiem oceniają świat. Nie zadowalają się byle czym, zawsze chcą więcej i więcej i więcej...

środa, 17 listopada 2010

Duchowe przebudzenie


źródło zdjęć: www.osocio.org

Reklama kanadyjska
(część z wyżej widocznych fotografii, prezentujacych reklamę opublikowałyśmy też w albumie stoworzonym dzięki platformie jalbum.net. Obejrzeć je można klikając na 'reklamę kanadyjską'. )

Jak przyjemny był seks zanim został uznany za grzech? Które fragmenty Biblii są sensowne, a które nie? Czy „duchowy odjazd” na marihuanie jest dobrym sposobem na zbliżenie się do Boga? To pytania, jakie skierował do swoich wiernych Zjednoczony Kościół Kanady i zachęcał do odpowiedzi na stworzonym przez siebie portalu społecznościowym. Portal miał na celu także zjednoczenie zarówno wierzących i agnostyków, jak i ateistów w dyskusji dotyczącej wiary, duchowości, wartości moralnych. Kampania przeprowadzona przez Kościół była spójna, intrygująca oraz skłaniająca do przemyśleń.

W sytuacji powszechnego kryzysu wiary, rosnącej niechęci do Kościoła i podkreślania jego braku nowoczesności, tego typu akcje są na pewno skutecznym obalaniem istniejącego obrazu. Każdemu człowiekowi daje się w dodatku możliwość podyskutowania i poruszenia kwestii związanych z moralnością, życiem publicznym, czy duchowością. To niezwykle ważne, by Kościół wychodził naprzeciw wiernym. Taka forma kontaktu może także przyciągnąć osoby niewierzące i zachęcić je do włączenia się do wspólnoty. Świat zmienia się bardzo szybko. Nowe technologie tworzą nowe cywilizacje. Mnogość informacji, przewartościowanie moralne sprawia, że człowiek także się zmienia. Nie może na tej drodze pozostawać sam. Jeżeli Kościół nie chce zostać odrzucony, musi zaprzestać trzymania się w sztywnych ramach, musi postarać się towarzyszyć i wykazać się także odrobiną postępowości. Humorystyczne podejście i odrobina dystansu do samej instytucji mogą tylko pomóc zachęcić wątpiących do dialogu.

Leia Mais…

Godna aborcja

żródło zdjęcia: www.kampaniespoleczne.pl

„Plakat pokazuje absurd sytuacji, w której kobiety w Polsce narażają swoje życie w podziemiu aborcyjnym, a za te same pieniądze można to samo zrobić godnie i bezpiecznie.”

Aborcja jako temat kontrowersyjny i budzący wiele emocji jest niewątpliwie problemem globalnym dwudziestego pierwszego wieku. Silnie związana z kulturą, religią i indywidualnymi przekonaniami wyklucza zdecydowaną „rację”. Argumentów jest tyle ile osób. O rozwiązanie trudno. Nie wszystko bowiem można zostawić w gestii sumienia, bo istnieje zagrożenie samozagłady.

Jakkolwiek nie podchodzić by do tematu, ciężko mówić o aborcji w kategoriach godności. A jednak na to skusiły się Separatystyczne Rewolucyjne Oddziały Maciczne. Rzeczywiście, o ile ich skuteczność zależna jest od stopnia rewolucyjności, trudno odmówić efektywności prac. Kultura nasza podupada. Tak samo podupada kultura reklam. Nawiązywanie do kampani reklamowych Mastercard, które słyną raczej z humorystycznego podejścia i rozrywkowego charakteru, budzi niesmak. Doprowadzanie problemu aborcji do poziomu śmiesznostki i żartu wydaje się być mocno niepoważne. Zamknięcie go w ramy wydarzenia, które może posłużyć do politycznej przepychanki, jest dalece niestosowne. „Zabawa” usuwaniem ciąży pozbawiona jest wszelkiej etyki. Nie może być mowy o igraniu z potoczną skrobanką. Gdzie rzeczywisty szacunek? Gdzie uszanowanie jakichkolwiek wyższych wartości, ideałów, przekonań? Gdzie się podział człowiek, jako coś więcej niż tylko twór biologiczny (ponoć najbardziej rozwinięty w dodatku!)? Nie godzi się nazywać naszej cywilizacji kulturą. Taka „kultura” niegodna jest czci.

Leia Mais…

wtorek, 16 listopada 2010

Propaganda nagości


Prasę i billboardy największych miast Polski zdominowały swego czasu reklamy wyglądające na pozór jak promocja bielizny. Tak też chyba odczytała je większość odbiorców, dlatego całej kampanii nie uznaje się za skuteczną. Zdjęcia kobiet z majtkami, biustonoszami czy pończochami na głowie skomentowane były hasłami (kolejno): „Lepiej wyglądają na pupie”, „Lepiej wyglądają na piersiach” i „Lepiej wyglądają na nogach”. Trudno się nie zgodzić. Umieszczony pod spodem napis „Popieraj uzasadnioną nagość w reklamie” często uchodził uwadze konsumentów. Przekaz był reakcją na toczące się dyskusje o wycofaniu reklam bielizny ze względu na ich „nieprzyzwoitość”. I tak zaczęto opowiadać się za nagością.

Dzisiejszy świat jawi się jako bezpruderyjny. Odarty z tajemnicy, poczucia wstydu, delikatności. Kultura staje się bezwstydna, ordynarna, zuchwała. Odbiorcy treści medialnych karmieni są strawą ciężką, wychodzącą uszami i odbijającą się przynajmniej czkawką. Z dnia na dzień, tygodnia na tydzień, roku na rok, obojętnieją. Niewiele jest w stanie ich zaskoczyć, a już na pewno nie zgorszyć. Im więcej dostają, tym więcej chcą. Rozbudza się celowo ich pragnienia, rozbudza się drzemiące dzikie popędy. Kultura nie jest już odziana w piękne słowa i obrazy. KULTURA STAJE SIĘ NAGA. Staje niby bezbronna przed jej konsumentami (o tak, konsumujemy łapczywie naszą kulturę!), a tak naprawdę jest uzbrojona i silna. Jej władza to jej nagość, jej władza to perwersja, jej władza to docieranie do niegdyś tłumionych instynktów. Nawołujemy o nagość, nawołujemy o więcej. Sprzeciwiamy się zakazom, ograniczeniom. Nagie ciała nic nie znaczą. Jeszcze mniej znaczą jednak te ubrane, zwłaszcza w godność.

Leia Mais…

Zobojętnienie

Wstrząsające dane przedstawione we wstrząsający sposób - dla dobra dzieci. Czy to dobra metoda?



źródło zdjęć: www.kampaniespoleczne.pl

Brutalna kampania społeczna ukazała się w Wielkiej Brytanii. Jej celem było uświadomienie Brytyjczykom, że pomimo wielkiej zamożności ich kraju jedno na troje dzieci żyje w ubóstwie. Kampania „Silver Spoon” miała na celu pokazanie, że bieda jest samonapędzającym się zjawiskiem; to wołanie o przerwanie zamkniętego koła, o pomoc dla wykluczonych społecznie już od urodzenia.

Wizualna strona kampanii wzbudziła wiele kontrowersji. Warto zastanowić się czy tak dosadna reklama jest receptą na sukces i czy mocna kreacja przekłada się na pożądaną reakcję? Dobrze, jeżeli „terapia szokowa” przyniosła skutki w postaci podjęcia odpowiednich działań przez odbiorców, by zredukować nieprzyjemny stan lęku. Gorzej, gdy negatywne emocje wpłynęły na odrzucenie komunikatu. Niewątpliwie nadawcy przekazu zauważyli zobojętnienie społeczeństwa. Stajemy się coraz bardziej odporni na przekazywane treści i trudno do nas dotrzeć. Zdjęcia reklamowe uznane były przez wielu za zdehumanizowaną formę wyrazu, brutalną i drastyczną. Być może tylko dzięki temu tak wielu ludzi zwróciło na nie uwagę. Tzw. shockvertising staje się jedynym sposobem przykucia uwagi odbiorcy. Początkowo przekazów promocyjnych było niewiele, dlatego nietrudno było o innowacyjność. Wystarczyło w nazwie produktu przestawić „do góry nogami” jedną literę i już było to nowe i zapamiętane. Dziś jest inaczej. Reklamotwórcy prześcigają się w pomysłach. Liczne kampanie atakują nas z każdej strony. Długoletnie badania pozwalają określić zapotrzebowanie na konkretne produkty, ale także najlepsze sposoby wpływania na odbiorcę. Podkreśla się istotę dotarcia do wnętrz, grania na emocjach. Brutalność, nieetyczność, drastyczność stają się cechami pożądanymi. Kontrowersyjność staje się miarą skuteczności. Kultura nasza zobojętniała na piękno.

Leia Mais…

poniedziałek, 15 listopada 2010

Zabić broń


źródło filmu: www.youtube.pl

Zwolnione tempo pocisku rozbijającego kolejne przedmioty. Zjawiskowe eksplozje. Końcowe ujęcie sprawia, że wstrzymujemy oddech. Tego obrazu nie zapomnimy przez długi czas.

Kampania "Kill the Gun" zorganizowana przez londyńskie "czarne" radio Choice FM została zorganizowana w ramach szerszego projektu „Peace on the streets”. Cel jest jasny – zwrócenie uwagi na wysokie wskaźniki przestępstw z użyciem broni wśród niektórych czernoskórych grup społecznych. Ich członkowie w sposób obrazowy mieli przekonać się, jakie rany zadają pociski, jak kruche i ulotne jest życie oraz wreszcie czym skutkuje lekkomyślne stosowanie broni. Paradoksalnie ani noszenie broni, ani tym bardziej jej używanie, nie gwarantuje bezpieczeństwa. Tragizm sytuacji polega na tym, że zapewnia je tylko pokojowe nastawienie i całkowite pozbycie się broni.

Wskaźniki przestępczości zwłaszcza wśród młodocianych ciągle rosną. Przemoc coraz częściej gości w środkach masowego przekazu, grach, zabawach, a ostatecznie także w szkołach, domach i na ulicach. Agresja, choćby słowna, towarzyszy nam każdego dnia. Dorastając w takim świecie trudno jest być innym niż otoczenie, które nas ukształtowało. Kultura siły, wulgarności i krwi nie jest już tylko kojarzona ze społecznym marginesem. Samo napędzająca się machina ruszyła na dobre. Strach budzi strach, agresja – agresję. Bratobójcze walki trwają od lat w wielu miejscach świata. Wielu z nas nie pamięta już ich początków. Niektórzy zainteresowani pewnie zabijają po prostu dla zasady. Strzelamy sobie w skroń jako społeczeństwo, jako ludzki gatunek. „Zatrzymać pociski. Zabić broń”. Nic więcej.

Leia Mais…

Kultura ignorancji


Powered by GoodWidgets.com
źródło zdjęć: www.kampaniespoleczne.pl

Francuska agencja zaprezentowała nielekką w odbiorze kampanię. Strona wizualna przedstawiająca niesmacznie zniszczone paznokcie, garść włosów, które wypadły, i stracony ząb, z pewnością zapada w pamięć. Ironiczne hasło „Masz rację nie chroniąc się przed AIDS. Możesz żyć z nim bardzo dobrze” prowokuje.
Kampania skierowana była do osób narażonych na zakażenie HIV, czyli w świetle dzisiejszych trendów w nauce, odrzucających pojęcie grup wysokiego ryzyka – do wszystkich, ale głównie do homoseksualistów. Kreacja przedstawiająca młodego mężczyznę z penisem wbitym w jego brzuch oraz z hasłem „Nie trać życia z powodu swojej ignorancji” to także znakomity przykład prowokacji użytej dla celów zmiany społecznej.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na problem ignorancji obecny w społeczeństwach nowoczesnych. Mimo coraz większej świadomości ryzyka wśród populacji ludzkiej oraz kierowanych do niej licznych kampanii i akcji propagujących antykoncepcję, wciąż wysoki jest stopień zarażeń wirusem HIV. Do zakażeń dochodzi oczywiście także innymi drogami, niż tylko współżycia seksualnego, niemniej to ta jest dominującą. Lekceważenie zagrożenia dziwi zwłaszcza w sytuacji, gdy rozwiązłość seksualna jest na porządku dziennym. Częste zmiany partnerów płciowych lub ich przypadkowość, powinny tym bardziej budzić potrzebę bezpieczeństwa stosunku. Młodzi ludzie zdają się żyć tak, jakby problem ich nie dotyczył. Odpowiedzialność zastąpiona zostaje ignorancją. Nawet gdy sprawa dotyczy ich zdrowia i życia.

Leia Mais…

niedziela, 14 listopada 2010

Konsumpcja kultury





źródło filmów: www.youtube.pl

Konsumpcjonizm stał się na tyle ważnym problemem, że poruszył nawet organy rządowe. Holenderskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Pracy biorąc pod uwagę, że wyimaginowane potrzeby mieszkańców ich kraju przewyższają znacznie ich możliwości, skierowało do społeczeństwa humorystyczną kampanię Blijf Positief. Fakt, że ponad 1/3 ludności Holandii spłaca jakiś kredyt, zaniepokoił polityków. Nie będziemy przytaczać danych dotyczących innych państw, jeśli chodzi o liczbę kredytobiorców. Nie czas i miejsce. Skupimy się jednak samej kwestii powszechności zjawiska.

Jesteśmy pożeraczami. Konsumujemy życie od najmłodszych lat. Jeździmy na zagraniczne (nierzadko niezwykle ekskluzywne) wczasy, „bo Zdziśki byli”. Bałtyk jest już tylko dla schorowanych emerytów, Tatry może dla młodzieży szkolnej, choć i to coraz rzadziej, Mazury dla właścicieli żaglówek (ciężko z tym ustrojstwem się swobodnie przemieszczać). Telefony wymieniamy średnio raz w roku, discmany, mp3, mp4, i-phony, i-pody i inne pierdoły. Coraz mniejsze, coraz nowocześniejsze, coraz... droższe. Telewizor musi zajmować pół ściany, a jak się nie mieści, to trzeba usunąć kanapę. Kredyty zaciągane, by spłacić poprzednie. Toniemy w luksusie... i w długach. Kultura konsumpcji, kultura „mieć”, kultura materializmu. Pecunia non olet? Nam już jednak trochę śmierdzi. Zepsuciem i pozerstwem.

Leia Mais…